Treblinka
OBÓZ ZAGŁADY TREBLINKA
Podstawą materiału dowodowego, na którym opiera się poniższe sprawozdanie ze śledztwa, są przede wszystkim zeznania 13 Żydów, byłych więźniów Treblinki, którym udało się uniknąć śmierci przez ucieczkę z obozu w czasie zbrojnego powstania, zorganizowanego dnia 2 sierpnia 1943 r. Są to świadkowie: Jankiel Wiernik, Henryk Poswolski, Abe Kon, Aron Czechowicz, Oskar Strawczyński, Samuel Reisman, Aleksander Kudlik, Hejnoch Brener, Stanisław Kon, Eugeniusz Turowski, Henryk Reichman, Szyja Warszawski i Leon Finkielsztein.
Uzupełnienie materiału, w szczególności odnośnie ustalenia ilości transportów kolejowych ofiar, stanowią zeznania 11 świadków Polaków, pracowników kolejowych.
Jako materiał dowodowy wykorzystano również odnalezione dokumenty kolejowe, pochodzące ze stacji Treblinka, dokumenty i monety, wykopane w czasie prac terenowych, wyniki oględzin sądowo-lekarskich oraz prace mierniczego przysięgłego.
I
Obóz zagłady w Treblince, w którym wymordowano setki tysięcy Żydów, położony był na terenie gruntów wsi Wólka-Okrąglik (gmina Kosów, pow. Sokołów Podlaski, województwo warszawskie) [w 2014 r. to teren gminy Małkinia Górna, powiat ostrowski, woj. Mazowieckie].
Miejsce na obóz wybrano w okolicy odludnej, piaszczystej, porośniętej piaskami sosnowymi z dala od siedzib ludzkich. Najbliższa wioska, wspomniana wyżej Wólka, położona jest o półtora kilometra od granic terenu obozowego. Najbliższa stacja kolejowa - Treblinka (od której obóz otrzymał nazwę) znajduje się w odległości około 4 km od obozu.
W niewielkiej odległości, wzdłuż zachodnio-północnej i północnej granicy terenu obozowego przebiegają równolegle do siebie szosa z Kosowa do Małkini i tor kolejowy z Siedlec do Małkini, jednak ukształtowanie terenu (podłużne wzniesienie pokryte lasem) uniemożliwia wgląd z szosy i toru na teren obozu.
Bezpośrednio przy południowo-zachodniej granicy obozu przebiega bocznica kolejowa, prowadząca od wspomnianego wyżej toru do kopalni żwiru. Od tej właśnie bocznicy zbudowano nie istniejące już odgałęzienie, prowadzące do obozu, które służyło do wprowadzania transportów z ofiarami. Od szosy do obozu zbudowano, istniejącą i obecnie, drogę.
Powierzchnia obozu wynosiła 13,45 ha. Obóz miał kształt czworoboku nieforemnego.

Prace przy budowie obozu zagłady w Treblince rozpoczęto dnia 1 czerwca 1942 roku. Przy budowie tej zatrudniano przeważnie robotników Żydów, przywożonych samochodami z sąsiednich miasteczek (Węgrów, Stoczek Węgrowski), przy czym masowo ich zabijano.
Pierwszy transport kolejowy ofiar przeznaczonych do uśmiercenia nadszedł do obozu 23 lipca 1942 r. Od tej daty mniej więcej do połowy grudnia 1942 r. trwało największe nasilenie transportów. Po Nowym Roku 1943 ilość transportów wydatnie się zmniejszyła. W lutym lub w marcu 1943 r. Himmler dokonał wizytacji obozu i od czasu tej wizyty rozpoczęło się masowe spalanie zwłok. W dniu 2 sierpnia 1943 r. wybuchło w obozie powstanie, podczas którego pewna część urządzeń obozowych została spalona. Od czasu powstania zaczęła się planowa likwidacja obozu, jeszcze jednak przy końcu sierpnia 1943 r. nadeszło kilka transportów. Ostatecznie zlikwidowano obóz w listopadzie 1943 r.
Obecnie na terenie obozu nie zachowały się już żadne urządzenia dawnego obozu zagłady. Jedyną pozostałością z budynków jest wykop do piwnicy ze sterczącymi jeszcze resztkami opalonych słupów i gruzy fundamentów budynku gospodarczego oraz miejsce studni. Gdzieniegdzie trafiają się również ślady wypalonych słupów ogrodzenia i resztki drutu kolczastego. Zachowały się także niewielkie odcinki brukowanych dróg. Są jednak inne ślady istnienia i funkcjonowania obozu. W północno - wschodniej części terenu, na powierzchni około 2 ha znajdują się masy zmieszanych z piaskiem popiołów. W popiołach i piasku napotyka się liczne kości ludzkie, często jeszcze z resztkami tkanki w stanie rozkładu. W czasie oględzin dokonanych z udziałem biegłego lekarza, zostało ustalone, że popioły są niewątpliwie pochodzenia ludzkiego (szczątki nadpalonych kości ludzkich). Badanie licznych czaszek ludzkich pozwoliło stwierdzić, że nie noszą one żadnych śladów uszkodzeń urazowych.
W promieniu kilkuset metrów od opisanego miejsca czuje się przykrą woń spalenizny i rozkładu, potęgującą się przy zbliżaniu.
W południowo-zachodnich częściach terenu obóz pokryty jest szczątkami wszelkiego rodzaju naczyń aluminiowych, emaliowanych, szklanych, porcelanowych, przyborów kuchennych, walizek, plecaków, części ubrań itp.
Cały prawie teren obozu pokryty jest obecnie licznymi dołami i lejami.
II
Na podstawie zeznań świadków Żydów, byłych więźniów w Treblince, obóz w czasie jego funkcjonowania wyglądał jak następuje:
Obóz był otoczony wysokim na 3-4 metry płotem z drutu kolczastego, przetykanym gęsto gałęziami sosnowymi dla uniemożliwienia wglądu. Wzdłuż ogrodzenia znajdowały się ponadto zasieki z drutu kolczastego oraz co pewien odstęp wieże wartownicze, na których stale pełnili straż Ukraińcy z załogi obozu, uzbrojeni w karabiny maszynowe.
Wewnątrz obóz dzielił się na dwie części: pierwsza część, obejmująca około 5/6 terenu obozowego, zawierała bocznicę kolejową, składy, magazyny, warsztaty, kancelarie, baraki mieszkalne dla SS-manów, Ukraińców i robotników żydowskich, garaże, ogród warzywny itp. Była to część administracyjno-gospodarcza obozu. Druga część była właściwym obozem zagłady. Mieściły się tam dwa budynki z 13 komorami gazowymi do uśmiercania, barak mieszkalny dla robotników żydowskich oraz miejsce grzebania, a później palenia zwłok.
Jeżeli chodzi o komory gazowe, to w początkowej fazie istnienia obozu czynny był budynek, zawierający 2 komory (od lipca 1942 r.). Wczesną jesienią 1942 r. rozpoczęto budowę jeszcze jednego budynku, zawierającego 10 komór. Jeden ze świadków przywieziony do Treblinki 10 października 1942 r. zastał już te komory czynne.
Opis komór (w których mordowano ofiary przy pomocy gazu) według świadków Wiernika, Reichmana, Czechowicza i Finkelszteina jest następujący: Oba budynki zbudowane były systemem korytarzowym, przy czym jednak w budynku większym wejścia do komór mieściły się po obu stronach korytarza, zaś w budynku mniejszym tylko po jednej. Wejścia te były niewielkie i zamykane szczelnymi drzwiami. W zewnętrznych ścianach komór mieściły się szczelne, duże klapy, podnoszone do góry i służące do usuwania trupów. Komory wykładane były kafelkami, podłoga pochylona na zewnątrz ułatwiała usuwanie trupów. W sufitach znajdowały się otwory, połączone rurami z motorami spalinowymi, mieszczącymi się w przybudówkach, obok każdego z budynków. Otwory te służyły dla wprowadzania do komór gazu spalinowego, którym duszono ofiary. Świadek Wiernik, pracujący przez cały czas pobytu w obozie jako majster ciesielski i cieszący się z tego tytułu względną swobodą, podaje wymiary komór w mniejszym budynku na 5x5 m, zaś w większym budynku na 7x7 m.
Spalanie zwłok rozpoczęło się już w okresie pełnego funkcjonowania obozu. W Treblince nie istniały krematoria w formie pieców, lecz prymitywne urządzenia w postaci rusztów z szyn żelaznych, opartych na podmurówce betonowej. Na rusztach tych mieściło się około 2.500 trupów. Do kopania dołów i do wydobywania trupów z dołów używano mechanicznych kopaczek (bagrów). Między wtórnikami listów przewozowych, dotyczących wagonów wysyłanych z Treblinki w okresie likwidacji obozu, znajdują się trzy zawierające bagry. (Jeden z nich wysłany do Treblinki 29 czerwca 1943 r. skierowany został do firmy „Adam Lamczack“ Berlin-Neukölln. Willy Waltherstrasse 30 - 3 Tr.).
Omawiając urządzenia w obozie, podkreślić należy szczegóły, dotyczące tzw. „Lazaretu“. „Lazaret“ ten mieścił się w pierwszej części obozu. Był to właściwie plac ogrodzony wysokim płotem, a rozdzielony wewnątrz na dwie nierówne części. Wejście prowadziło przez budkę, na której umieszczona była chorągiew ze znakiem Czerwonego Krzyża. Z budki wchodziło się do mniejszej części - „Poczekalni“, gdzie były kanapki obite pluszem, i stąd już kierowano ofiary do drugiej części, gdzie mieścił się jedynie dół, nad którym SS-man lub Ukrainiec zabijał ofiarę strzałem w tył głowy z broni małokalibrowej. „Lazaret“ ten przeznaczony był do likwidowania osób, które o własnych siłach nie mogły odbyć drogi do komór gazowych (chorzy, kaleki, starcy, małe dzieci bez opieki). Sonderkommando chodziło o to, aby osoby te nie powodowały zamieszania w normalnym trybie likwidowania transportów.
Charakterystyczny jest również fakt istnienia w obozie urządzeń, mających na celu wprowadzenie ofiar w błąd co do istotnego przeznaczenia obozu. W tym celu zbudowano m. in. fikcyjny dworzec kolejowy, który imitował prawdziwą stację. Były tam napisy oznaczające bufet, poczekalnię, kasy, drogowskazy, wskazujące przesiadanie na Białystok itp.
III
Obóz kierowany był przez bardzo niewielką stosunkowo grupę SS-manów. Świadkowie wymieniają nazwiska następujących SS-manów: Stengel, komendant obozu, z pochodzenia wiedeńczyk, Kurt Franz pochodzący z Turyngii, zastępca komendanta, Rütner z Lipska, Franz Miete, Bawarczyk, Mentz, pochodzący z okolicy Bydgoszczy, Paul Bredow ze Śląska, Willy Post z Hamburga, Kurt Seidel z Berlina, Müller z Hamburga, Suchomil z Sudetów, Schifner, Józef Herman z Kolonii, Schmidt i Minzberger. Wszyscy wymienieni zatrudnieni byli w pierwszej, administracyjnej części obozu. W drugiej części obozu, na terenie komór gazowych, byli czynni między innymi: Flops z Monachium, specjalista od spalania zwłok, Emil Ludwig, kierownik tej części obozu, Karol Petzinger z Lipska, Mathias Lefler z Niemiec, Erwin Gense z Wiednia i Otto Horn.
Funkcje pomocnicze pełnili Ukraińcy, których w obozie było ponad stu. Ponadto pracowała stale w obozie pewna grupa robotników żydowskich, którzy bardzo często zmieniali się, gdyż mordowano również i tych pracujących Żydów. Jak ustalili świadkowie, robotnicy ci byli wybierani po kilkunastu lub kilkudziesięciu z poszczególnych transportów. Liczba ich w pierwszej części obozu wynosiła około 1.000 osób, zaś w drugiej od 200 do 500. Robotnicy z poszczególnych części obozu nie mogli się ze sobą komunikować. W pierwszej części robotnicy dzielili się na rozmaite grupy. Na czele stał starszy, który nosił opaskę z napisem „Älteste der Juden“. Grupy robotników były następujące:
a) grupa niebieskich (niebieskie opaski) zatrudniona przy czyszczeniu wagonów po transportach, b) grupa czerwonych (czerwone opaski) zatrudniona przy rozbieraniu ofiar, c) zatrudniona przy sortowaniu ubrań, najliczniejsza grupa robotników, d) „Goldjuden“, tj. robotnicy, odbierający od ofiar kosztowności, e) grupa robotników zatrudniona specjalnie przy naprawie przetykanych gałęziami płotów, i f) grupa rzemieślników pracujących w warsztatach. W drugiej części obozu robotnicy żydowscy zatrudnieni byli przy usuwaniu trupów z komór, grzebaniu ich, a w późniejszym okresie przy paleniu zwłok.
Transporty kolejowe miały załogę, złożoną przeważnie z Ukraińców i Litwinów pod dowództwem SS-manów, jednak nie spośród personelu obozowego. Na stacji w Treblince pracowało stale dwóch kolejarzy Niemców: Rudolf Emerich i Willy Elinzman, którzy byli czynni przy transportach pociągów z Żydami.
IV
Tryb postępowania z ofiarami był następujący: Transporty kolejowe przychodziły do stacji Treblinka. Ponieważ bocznica obozu nie mieściła więcej niż 20 wagonów, na stacji rozdzielano transport na kilka części (zależnie od wielkości transportu) i parowóz przetokowy wprowadzał te części kolejno na bocznicę obozu. Na bocznicy stali już SS-mani i Ukraińcy z bronią i nahajami i po otwarciu wagonów wyganiali wszystkich w brutalny sposób. Musiało się to odbywać w jak najszybszym tempie. Do opornych i powolnych strzelano. Równocześnie robotnicy żydowscy oczyszczali wagony z trupów, pozostawionych pakunków i nieczystości.
Zaznaczyć należy, że ofiary odbywały podróż w zaplombowanych wagonach towarowych i szczególnie w okresie upałów letnich, wobec natłoczenia wagonów (nierzadko do 200 osób), wiele osób słabszych ginęło przed przyjazdem do obozu.
Po opuszczeniu wagonów pędzono ofiary wśród bicia i krzyków na plac za ogrodzeniem, gdzie oddzielano mężczyzn od kobiet i dzieci.
Starzy, chorzy i dzieci bez opieki kierowani byli stąd do „Lazaretu“, gdzie ich rozstrzeliwano.
Z grupy mężczyzn wybierano co pewien czas niewielką ilość i włączano w skład robotników obozowych, bądź też odsyłano do sąsiedniego obozu pracy. Ci ostatni również po krótkim czasie masowo ginęli.
Następnie SS-man ogłaszał, aby wszyscy oddawali pieniądze i kosztowności; robotnicy żydowscy („Goldjuden“) chodzili z walizami wśród ofiar zbierając kosztowności. Wydawano potem rozkaz rozbierania się do naga. Większość świadków stwierdza, że mężczyźni rozbierali się na placu, zaś kobiety i dzieci w baraku położonym po lewej jego stronie. W baraku tym pracowało około 60 fryzjerów, którzy strzygli kobietom włosy. Tymczasem mężczyźni, rozebrani już do naga i pędzeni ustawicznie nahajami, biegiem nosili ubrania z całego transportu na sterty w miejscu przeznaczonym do sortowania. Po zakończeniu tej czynności, gdy równocześnie i kobiety były już ostrzyżone, kierowano nagich mężczyzn, kobiety i dzieci na drogę wiodącą do komór, zapowiadając, że idą do kąpieli. W początkowym okresie kazano nawet ofiarom trzymać w ręce po 1 złotym na opłatę za kąpiel, aby do końca wprowadzać w błąd ludzi. Opłaty te pobierał Ukrainiec w budce przy drodze wiodącej do komór. Później zaniechano tej praktyki. Przed wejściem do komór stało zazwyczaj kilku Ukraińców z psami, którzy w okrutny sposób zapędzali ofiary do wnętrza, nierzadko kalecząc je nożami. Do komór wpędzano ofiary z podniesionymi rękoma, aby pomieścić większą ilość, zaś na głowy stojących rzucano małe dzieci. SS-man Hitreider wyspecjalizował się w zabijaniu niemowląt, które brał za nóżki i zabijał uderzeniem główki w płot. Jak ustalili świadkowie, proces gazowania w komorach trwał około 15 minut, po czym po sprawdzeniu przez specjalnie oszklone otwory stanu ofiar otwierano klapy i wówczas natłoczone masy trupów wypadały swym ciężarem na zewnątrz. Natychmiast robotnicy żydowscy usuwali trupy, aby przygotować miejsce dla następnej części transportu.
Od czasu przyjścia transportu na bocznicę do czasu zagazowania ofiar mijały najwyżej dwie godziny.
Obóz w Treblince był więc po prostu miejscem masowych egzekucji.
V
Dokładne ustalenie liczby ofiar jest obecnie niemożliwe. Należy pamiętać, że obóz w Treblince przestał być czynny od jesieni 1943 r. i władze niemieckie miały dość czasu na zatarcie śladów zbrodni. Najwłaściwszą metodą obliczenia ilości ofiar jest możliwie dokładne uchwycenie ilości transportów. Obliczenie oparte na pojemności komór nie daje gwarancji ścisłości, gdyż nie wiadomo, po pierwsze, jak często komory były czynne, a ponadto w jaki sposób je zapełniano, ile osób przeciętnie umieszczano w komorze.
W ustaleniu ilości transportów śledztwo oparło się na zeznaniach świadków ze szczególnym uwzględnieniem wyjaśnień kolejarzy oraz na posiadanych dokumentach kolejowych ze stacji Treblinka.
Zasadniczy okres nasilenia transportów przypada na czas od sierpnia 1942 r. do połowy grudnia 1942 r. W okresie tym przyjąć można jeden transport dziennie za liczbę bezsporną (świadkowie Żydzi podają przeważnie po trzy transporty dziennie, spośród świadków kolejarzy czterech podaje jako przeciętną 2 transporty dziennie). Następnie w okresie od połowy stycznia do połowy maja 1943 r. liczbę przeciętną transportów można ustalić na jeden transport tygodniowo (niektórzy świadkowie podają przeciętnie trzy transporty tygodniowo).
Przeciętna ilość wagonów w transporcie wynosiła pięćdziesiąt (z dokumentów kolejowych wynika, że duża ilość transportów liczyła po 58 wagonów).
Ogólną liczbę wagonów z ofiarami w okresie od 1 sierpnia 1942 r. do 15 maja 1943 r. można więc ustalić na 7.550 jako liczbę niemal bezsporną.
Jeśli chodzi o okres późniejszy, to z dokumentów kolejowych: wykazu wagonów kolejowych z dnia 17.VIII.1943 r., depeszy z dnia 18.VIII.1943 r. oraz dokumentu zatytułowanego „Fahrplananordnung Nr. 290“ nadesłanego do stacji Treblinka przez Reichsbahndirektion Königsberg (w treści tego dokumentu czytamy między innymi „Zur Abbeförderung von Aussiedlern verkehren folgende Sonderzüge von Białystok nach Malkinia, Ziel Treblinka“) wynika, że po powstaniu przywieziono do Treblinki następujące transporty: w dniu 27.VIII.1943 - 41 wagonów, w dniu 19.VIII. - 35 wagonów, w dniu 21.VIII. - dwa transporty po 38 wagonów, w dniu 22.VIII. - dwa transporty po 38 wagonów i w dniu 23.VIII. - jeden transport 38 wagonów, czyli razem 266 wagonów.
Jako przeciętną ilość osób w wagonie przyjąć można - sto (większość świadków podaje, że w wagonie było zwykle powyżej 150 osób).
W ten sposób liczba ofiar zamordowanych w Treblince wynosi co najmniej 731.600 osób, a biorąc pod uwagę daleko idącą ostrożność przy obliczaniu przez śledztwo ilości transportów oraz przeciętnej liczby osób w wagonach uznać należy za wysoce prawdopodobne, że w rzeczywistości liczba ofiar była większa. Zaznaczyć należy, że według posiadanych dowodów rzeczowych: depesz, rozkładów jazdy: listów przewozowych itp. zostało ustalone z całą dokładnością przywiezienie do Treblinki ponad dwóch tysięcy wagonów z Żydami (dokumenty te stanowią jednak tylko niewielki fragment całości dokumentów kolejowych, które przeważnie zaginęły).
VI
W obozie zagłady w Treblince uśmiercano przeważnie Żydów obywateli polskich z centralnych części kraju (Warszawa, Radom, Częstochowa, Kielce, Chmielnik, Siedlce). Poza tym wymordowano Żydów z okolic Białegostoku, Grodna i Wołkowyska. Z Europy zachodniej przywożono do Treblinki Żydów niemieckich, austriackich, czeskich i belgijskich. Z Europy południowej - Żydów greckich.
Na podstawie dokumentów kolejowych ustalono dokładnie szereg miejscowości, skąd wysyłano transporty. Stwierdzono np., że w dniu 6 sierpnia 1942 r. przybył transport z Warszawy, 1 września 1942 r. z Włoszczowej, 1 września 1942 r. z Sędziszowa, 27 września 1942 r. z Kozienic, 4 października 1942 r. z Częstochowy, 14 lutego 1943 r. z Grodna, 23 marca i 1 kwietnia 1943 r. z Wiednia, 26 marca 1943 r. z Salonik, 29 marca 1943 r. ze Skopje, 23 sierpnia 1943 r. z Białegostoku. Jest to ostatni transport skierowany do Treblinki, co do którego istnieją dokładne dane.
W dowodach rzeczowych znajduje się szereg monet zdawkowych (bilon) wykopanych w czasie prac terenowych w Treblince. Jest to bilon polski, radziecki, niemiecki, austriacki, czeski, grecki, belgijski, francuski, a nawet amerykański. Znaleziono również kennkartę niemiecką dla Żydów, wystawioną w mieście Göttingen, oraz szczątki paszportu radzieckiego i szereg dokumentów polskich.
Świadek Strawczyński zeznał, że brat jego, który pracował w obozie przy sortowaniu ubrań, opowiadał, iż znajdował dowody angielskie. Świadek Reisman widział dyplomy uniwersytetu w Cambridge.
Poza Żydami zamordowano w obozie zagłady w Treblince również niewielką ilość Cyganów i Polaków (liczby tych ofiar nie udało się jednak dokładnie ustalić).
VII
Majątek ofiar był systematycznie gromadzony i segregowany, a następnie wysyłany do Rzeszy. Specjalizacja w segregowaniu dobytku była tak daleko posunięta, że byli nawet specjalni robotnicy, segregujący tylko okulary i wieczne pióra. Szczególnie starannie gromadzono i segregowano złoto, kosztowności i waluty. Co pewien czas wysyłano z obozu samochody ciężarowe, napełnione dobytkiem tego rodzaju. Między dowodami rzeczowymi znajduje się kilka listów przewozowych wojskowych („Wehrmachtfahrschein“), wystawionych od 2 do 21 września 1942 r. Obejmują one 203 wagony towarowe zapełnione odzieżą (w listach używa się nazwy „Bekleidung der Waffen SS“). Listy zaopatrzone są pieczęcią urzędową z napisem „Der SS Polizeiführer SS Sonderkommando in Distrikt Warschau“.
Należy dodać jako charakterystyczny fakt, iż włosy kobiet były po odparowaniu pakowane w bale i wysyłane do Niemiec.
Zacieranie śladów zbrodni w postaci masowego palenia zwłok rozpoczęło się po wizycie Himmlera wczesną wiosną 1943 r. i trwało do powstania, a prawdopodobnie i później. Likwidacja obozu nastąpiła w listopadzie 1943 r.
Podczas śledztwa w czasie prac terenowych nie natrafiono na groby masowe, co w związku z zeznaniami świadków prowadzi do przypuszczenia, że wszystkie prawie zwłoki ofiar zostały spalone (władze niemieckie miały na to dość czasu wobec wczesnej likwidacji obozu).
Teren obozu został zaorany i obsiany. Na utworzonym w ten sposób gospodarstwie osadzono Ukraińców, którzy uciekli dopiero bezpośrednio przed nadejściem Armii Czerwonej.
ŹRÓDŁO: Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce; Poznań 1946 r.; str. 131 - 144