Swietokrzyski sztetl

English Deutsch
  • WYDARZENIA
  • CENY - REZERWACJE
  • OFERTA EDUKACYJNA
  • QUESTING
  • REGULAMIN
  • KONKURS NASI SĄSIEDZI – ŻYDZI
  • EKSPONAT MIESIĄCA
    • Kwiecień 2016 - Taca
    • Marzec 2016 - Wycinanka
    • Luty 2016 - Polichromia
    • Styczeń 2016 - Rynek
    • Grudzień 2015 - Patchwork
    • Listopad 2015 - Wycinanka
  • OEM Świętokrzyski Sztetl
    • Historia
    • Projekt
    • Etapy powstania
    • DIORAMY
    • Wirtualny spacer po Chmielniku
    • Wędrówki po Ziemi Chmielnickiej
    • Historia Chmielnika
    • Plan miasta Chmielnika
  • Żydzi w historii Chmielnika
    • W szlacheckiej Rzeczypospolitej
    • Dobre miejsce dla Żydów
    • Od poddanych do obywateli
    • Prawdziwe sztetl
    • W wolnej Polsce
    • Siła tradycji i religii
    • Nie tylko wokół synagogi
    • Między starym a nowym
    • Społeczne troski
    • W stronę przemysłu
    • Walka o kredyt
    • Handel, handel
    • Apel Poległych
    • Zagłada
    • To, co w pamięci zostało cz. 1
    • To, co w pamięci zostało cz. 2
    • To, co w pamięci zostało cz. 3
    • To, co w pamięci zostało cz. 4
  • Gminy Żydowskie 1918-1939
    • BĘDZIN
    • BIAŁOBRZEGI
    • BODZENTYN
    • BOGORIA
    • BRZESKO NOWE
    • BUSKO-ZDRÓJ
    • CHĘCINY
    • CHMIELNIK
    • CIEPIELÓW
    • CZELADŹ
    • CZĘSTOCHOWA
    • DALESZYCE
    • DĄBROWA GÓRNICZA
    • DRZEWICA
    • DZIAŁOSZYCE
    • GŁOWACZÓW
    • GNIEWOSZÓW
    • GOWARCZÓW
    • IŁŻA
    • IWANISKA
    • JANOWIEC
    • JANÓW
    • JĘDRZEJÓW
    • KAZANÓW
    • KIELCE
    • KLIMONTÓW
    • KLWÓW
    • KŁOBUCK
    • KOŃSKIE
    • KOPRZYWNICA
    • KOSZYCE
    • KOZIENICE
    • KRZEPICE
    • KSIĄŻ WIELKI
    • KUNÓW
    • KUROZWĘKI
    • LELÓW
    • LIPSKO
    • ŁAGÓW
    • ŁOPUSZNO
    • MAGNUSZEW
    • MAŁOGOSZCZ
    • MIECHÓW
    • MODRZEJÓW
    • NOWA SŁUPIA
    • NOWY KORCZYN
    • ODRZYWÓŁ
    • OLKUSZ
    • OPATÓW
    • OPOCZNO
    • OSIEK
    • OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI
    • OŻARÓW
    • PACANÓW
    • PILICA
    • PIŃCZÓW
    • POŁANIEC
    • PROSZOWICE
    • PRZEDBÓRZ
    • PRZYRÓW
    • PRZYSUCHA
    • PRZYTYK
    • RADOM
    • RADOSZYCE
    • RAKÓW
    • SANDOMIERZ
    • SIENNO
    • SKAŁA
    • SKARŻYSKO-KAMIENNA
    • SŁAWKÓW
    • SŁOMNIKI
    • SOLEC
    • SOSNOWIEC
    • STARACHOWICE-WIERZBNIK
    • STASZÓW
    • STOPNICA
    • STROMIEC
    • STRZEMIESZYCE
    • SZCZEKOCINY
    • SZYDŁOWIEC
    • SZYDŁÓW
    • TARŁÓW
    • WĄCHOCK
    • WIŚLICA
    • WŁOSZCZOWA
    • WODZISŁAW
    • WOLANÓW
    • WOLBROM
    • ZAWICHOST
    • ZAWIERCIE
    • ZWOLEŃ
    • ŻARKI
    • ŻARNOWIEC
    • ŻARNÓW
  • Żydzi polscy - historia
    • Historia do 1918 roku
    • XX-lecie Międzywojenne
    • Zagłada - cz. 1
    • Zagłada - cz. 2
    • Obozy Zagłady
    • Spis Obozów
    • Auschwitz-Birkenau cz.1
    • Auschwitz-Birkenau cz.2
    • Auschwitz-Birkenau cz.3
    • Auschwitz-Birkenau cz.4
    • Treblinka
    • Chełmno
    • Po zagładzie
    • Podejrzenia o "żydokomunę"
    • Czas pogromów
    • Od pogromu do Syjonu
    • Niezależność i autonomia
    • Druga ojczyzna?
    • Stalinowski antysyjonizm
    • Zapomniani nobliści
    • Kultura i sport
    • Niepokoje '56
    • Tajemnicza zbrodnia
    • Między październikiem a marcem
    • Ostateczna rozprawa
    • Przerwana historia
    • Afera karmelitańska
    • Żydowskie wysepki
    • Nowy rozdział
    • Dolina krzyży
    • Odrodzenie
  • Sztetle w dawnej prasie
    • Busko-Zdrój
    • Chęciny
    • Chmielnik
    • Daleszyce
    • Działoszyce
    • Jędrzejów
    • Kielce
    • Kielecczyzna
    • Końskie
    • Małogoszcz
    • Miechów
    • Olkusz
    • Pacanów
    • Pierzchnica
    • Pińczów
    • Proszowice
    • Przysucha
    • Radom
    • Sandomierz
    • Sobków
    • Solec-Zdrój
    • Suchedniów
    • Wiślica
    • Włoszczowa
    • Wodzisław
    • Żarki
    • Żarnowiec
  • Sztetle w dawnej fotografii
    • Będzin
    • Bodzentyn
    • Bogoria
    • Busko-Zdrój
    • Chęciny
    • Chmielnik
    • Czeladź
    • Częstochowa
    • Dąbrowa Górnicza
    • Działoszyce
    • Gniewoszów
    • Iłża
    • Janowiec
    • Jędrzejów
    • Kielce
    • Klimontów
    • Klwów
    • Małogoszcz
    • Oksa
    • Pińczów
    • Raków
    • Sandomierz
    • Sędziszów
    • Staszów
    • Wiślica
    • Wodzisław
  • Bibliografia kieleckich sztetli
    • A - B - C - D - E - F
    • G - H - I - J - K - L
    • Ł - M - N - O - P - Q
    • R - S - T - U - W - Z
  • Artykuły
    • 2014
    • 2013
    • 2012
  • Ciekawe Publikacje
    • Dowcipy żydowskie (1927)
    • Garstka wybranych (2014)
    • Kiedy i skąd przybyli Żydzi do Polski
    • Kultura i sztuka ludu żydowskiego
    • Polska kuchnia koszerna (1877)
    • Słownik biograficzny (1905)
    • Sztetl (2014)
    • Święta Żydowskie (1908) Tom 1
    • Święta Żydowskie (1914) Tom 2
    • Święta Żydowskie (1919) Tom 3
    • Żydzi w Polsce (1921)
    • Żydzi w powstaniu 1863 r. (1938)
  • Galeria
  • Media o nas 2015-2016
  • Media o nas 2011-2014
  • Zaproszenia
  • Partnerzy
  • Polecane strony
  • Kontakt

Auschwitz-Birkenau cz.4

XII. Rozstrzeliwania.

 

Drugim sposobem masowego mordowania więźniów były rozstrzeliwania, praktykowane przede wszystkim przez oddział polityczny w Oświęcimiu, zorganizowany i prowadzony w czasie od 18.6.1940 do 1.11.1943 przez głównego kata Oświęcimia, SS-Untersturmführera Ernsta Grabnera.

 

Oddział polityczny stanowił aparat masowego mordowania ludzi. Do tego celu dobrał sobie Grabner grono odpowiednich pomocników, a współpracując ściśle z komendanturą obozu, zdobył i ugruntował dla oddziału politycznego niczym nie ograniczoną władzę nad życiem więźniów. Był on inicjatorem i wykonawcą codziennych masowych rozstrzeliwań. Jako metodę strzelania wprowadził w roku 1941 strzelanie w tył czaszki (Genickschuss). W ten sposób strzelali do więźniów: pierwszy raportowy obozu w Oświęcimiu, SS-Hauptsturmführer Palitsch, były raportowy, syn niemieckiego pastora SS-Unterscharführer Friedrich Stiwitz, Blockfuhrer Bruno Schlage, SS-Unterscharführer Lachmann, SS-Unterscharführer Quakkernack Walter, SS-Unterscharführer Kirschner Herbert, SS-Unterscharführer Boger Wilhelm, Kaduk Oswald, Nebest Wilhelm, Schultz Erich, Burek Wasyl, Löwenday Friedrich i inni SS-mani z oddziału politycznego. Filarami tego oddziału i głównymi pomocnikami Grabnera byli SS-Hauptsturmführer Aumeier, Lagerführer obozu macierzystego, a następnie komendant obozu koncentracyjnego w Rydze, i Hauptsturmführer Fritsch, późniejszy komendant obozu we Flossenburgu. Aumeier sam wydawał „wyroki“ i stale asystował wraz z Grabnerem przy codziennych prawie egzekucjach.

 

O mentalności jego świadczy następujący wypadek: w sobotę 23.1.1943 r. zgłosił się do Aumeiera pułkownik polski Jan Karcz, przebywający od przeszło pół roku w kompanii karnej, z prośbą o zwolnienie go z tej kompanii, gdyż czas kary już minął. Aumeier odpowiedział mu kpiąco, że otrzyma wiadomość o jego decyzji. W poniedziałek dnia 25.1.1943 wezwano Karcza na blok jedenasty, gdzie został rozstrzelany.

 

Kritseh witał przybywających do obozu więźniów następującym przemówieniem: „Zapowiadam wam, że przyjechaliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak tylko przez komin (krematorium). Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty (wysokiego napięcia). Jeśli są w transporcie Żydzi, to nie mają prawa żyć dłużej niż 2 tygodnie, jeśli są księża, to mogą żyć 1 miesiąc, reszta 3 miesiące“.

 

Był on organizatorem kompanii karnej, do której kierował przede wszystkim oficerów i inteligencję. Prawą ręką Grabnera był Boger, organizator sieci szpiegowskiej w obozie i twórca najwymyślniejszych metod tortur przy przesłuchaniach. Torturował sam, przy czym szczególnie się znęcał nad ciężarnymi kobietami, które bił w brzuch i zabijał w ten sposób. Quackernack stosował przy przesłuchaniach tortury rozciągania na krzyżu, kłucia stalowymi igłami w jądra i podpalanie tamponów w pochwach.

 

Główny kat i pierwszy wykonawca „wyroków“ Grabnera przez rozstrzelanie, Palitsch, był postrachem więźniów. Chodził on po obozie stale z szybkostrzelnym karabinkiem automatycznym i przed rozstrzelaniem maltretował więźniów moralnie. Przywiezionym do obozu w dniu 15.8.1940 r. oficerom polskim kazał w obecności innych SS-manów całować niemieckie buty, a gdy ci odmówili wykonania rozkazu, rozstrzelał ich.

 

Pierwsze rozstrzeliwania więźniów odbywały się przy słupkach poza ogrodzeniem obozowym. Do słupków tych przywiązywano więźniów za ręce, wykręcone do tyłu. Rozstrzeliwań dokonywał wówczas pluton egzekucyjny, którym dowodził oficer SS. Później obrano na miejsce rozstrzeliwań głębokie doły ziemne, położone również za ogrodzeniem obozowym, tuż obok bramy wjazdowej do obozu, a następnie plac obok bocznicy kolejowej. W lipcu 1942 rozstrzelano tam 83 Polaków z Krakowa. Wszyscy z tej grupy mieli ręce związane do tyłu drutem i zostali rozstrzelani w dziesiątkach. Ci, którzy znaleźli się w ostatniej dziesiątce, patrzeć musieli na śmierć 70 towarzyszy.

 

Dziedziniec bloku 11 z szubienicą i ścianą śmierci (bez obicia korkowego, zniszczonego przez Niemców przed ucieczką).

 

Następnie wybrano na miejsce rozstrzeliwań podwórze bloku 11, w szczególności zaś mur łączący blok 10 z 11. Przed murem tym zbudowano z belek podium, którego ściany wyłożono korkiem i pomalowano na czarno. Skazanych na śmierć gromadzono w umywalni bloku jedenastego, gdzie więźniowie pod groźbą karabinów krępowali im ręce drutem kolczastym. SS-mani pilnowali, by drut ściągano kleszczami tak, żeby jego kolce właziły głęboko w ciało. Prowadzono ich potem pod czarną ścianę, ustawiano do niej twarzą i strzelano w tył głowy z odległości 1 metra. W razie rozstrzeliwań mniejszych grup skazanym nie krępowano rąk. Więźniowie nie skuci żegnali się pod ścianą znakiem krzyża. Po pierwszym przeżegnaniu się Palitsch rozkazywał jeszcze raz się przeżegnać, a gdy więzień przykładał ponownie rękę do czoła, Palitsch oddawał strzał. Strzelający posługiwali się cichostrzelnymi karabinami automatycznymi. Rozstrzeliwano również przy pomocy automatów bolcowych, używanych w rzeźniach do uboju, względnie ogłuszania bydła. W roku 1943 Palitsch zakochał się w więźniarce Żydówce i za utrzymywanie z nią stosunków został aresztowany i osadzony w bunkrze bloku 11. Opowiadał on wówczas siedzącym wraz z nim więźniom, że własnoręcznie rozstrzelał 25.000 więźniów oświęcimskich.

 

Stół do wymierzania więźniom kary chłosty.

 

XIII. Wieszanie.

 

Drugim sposobem wykonywania „wyroków“ śmierci oddziału politycznego było wieszanie skazanych. Celem tej egzekucji było przede wszystkim odstraszanie więźniów od ucieczek z obozu. Początkowo przeprowadzano egzekucje na placu apelowym w obecności wszystkich ustawionych do apelu więźniów. Przed samym powieszeniem wymierzano skazanym karę chłosty. Potem przeniesiono szubienicę na podwórze bloku 11. Zwłoki powieszonych wisiały na szubienicy przez całą noc. Dla odstraszenia wystawiano na widok publiczny również zwłoki więźniów zastrzelonych w czasie ucieczki. Zwłoki takie układano na stole przed wartownią, przy bramie wejściowej do obozu, a rano dnia następnego defilowały przed nimi wszystkie drużyny, wyruszające do pracy. W czasie przemarszu patrzeć musieli wszyscy więźniowie w kierunku zwłok. Zwłoki te były najczęściej w straszny sposób zmasakrowane, tak że wychodziły im wnętrzności z jamy brzusznej. Wieszano również i za inne przewinienia. W dniu 15.9.1944 powieszony został w Brzezince 27-letni więzień Nr 87026, Józef Jasiński. Według odczytanych mu motywów wyroku skazany został na śmierć za to, że wysłał poza obóz list, w którym opisał stosunki panujące w obozie, co groziło niebezpieczeństwem, że list mógł się dostać w ręce nieprzyjacielskiego wywiadu i zaszkodzić dobrej sławie rządu niemieckiego.

 

XIV. Komory gazowe.

 

Wszystkie te sposoby mordowania nie mogły jednak pochłonąć niepotrzebnej do pracy nadwyżki więźniów, a przede wszystkim nie mogłyby podołać masowym zadaniom przy likwidacji wielkich transportów setek tysięcy Żydów, które niemal w całości przeznaczone były od razu na zagładę. W związku z tym Niemcy zorganizowali masowe uśmiercanie ludzi przy użyciu gazów.

 

Metody te wypróbowali oni w lecie 1941 w bunkrach bloku 11. na około 250 chorych, wybranych z bloków szpitalnych, i około 600 jeńcach wojennych. Po umieszczeniu tam ofiar zasypano okna piwnic ziemią, a następnie SS-man w masce wsypał przez otwarte drzwi zawartość puszek cyklonowych i drzwi zamknął. Następnego dnia po południu Palitsch, ubrany w maskę gazową, otworzył drzwi bunkrów i stwierdził, że niektórzy spośród więźniów jeszcze żyją. Dosypano więc cyklonu, zamknięto ponownie drzwi i otwarto je dopiero dnia następnego wieczorem. Wówczas wszyscy więźniowie byli martwi.

 

Następne gazowania odbywały się już w komorze gazowej przy pierwszym krematorium. Komora ta, powierzchni 65 m², miała z obu stron gazoszczelne drzwi, a gazowanie odbywało się przez wrzucanie zawartości puszek, wydzielających gaz trujący, przez otwory w powale. Od tego czasu rozszerzano systematycznie akcję gazowania ludzi. Jesienią 1941 r. urządzono na polance leśnej w Brzezince, w niedużej chacie wysiedlonego wieśniaka, prymitywną komorę gazową, nazwaną bunkier 2, a w dwukilometrowej odległości od niej, również w chacie wysiedleńca - dalszą komorę, nazwaną bunkier 1.

 

W lecie roku 1942 postanowiono akcję gazowania rozszerzyć do gigantycznych rozmiarów i technicznie udoskonalić, powierzając - bezpośrednio po wizycie inspekcyjnej Reichsführera SS Himmlera — budowę olbrzymich krematoriów firmie J. A. Topf & Söhne w Erfurcie (pismo z 3.8.1942 Nr 11450/42/Bi/H). Przystąpiono niezwłocznie do budowy i we wczesnych miesiącach roku 1943 oddano zarządowi obozu do użytku cztery olbrzymie nowoczesne krematoria, których podstawą i istotną częścią składową były nieznane dotąd technikom komory gazowe. Krematoria te oznaczono cyframi: II, III, IV i V. Krematoria II i III posiadały podziemne przestrzenie, nazywane w rysunkach konstrukcyjnych Nr 932 i 933 z 28.1.1942 Leichenkeller 1 i 2, które stanowiły zespół przeznaczony do gazowania ludzi. Piwnica 2 posiadała powierzchnię 400 m² i była 2,3 m wysoka. Piwnica 1 posiadała 210 m² powierzchni i 2,4 m wysokości. W krematoriach IV i V zbudowano komory nadziemne, każdą o powierzchni 580 m², które nazwano oficjalnie „Badeanstalt für Sonderaktion“ (Aktenvermerk z 21.8.1942 Nr 12115/42). Z zamówień centralnego zarządu budowlanego z 19.2.1943, 6.3.1943, 6.4.1943 i innych wynika, że zarówno piwnica Nr 1 w krematoriach II i III, jak i Badeanstalten w krematoriach IV i V wyposażone były w gazoszczelne drzwi z zakratowanymi wziernikami z niełamliwego 8-milimetrowego szkła. O przeznaczeniu kryjących się pod tymi różnymi nazwami ubikacji świadczy pismo Bischoffa do szefa grupy urzędowej C, Kammlera z 29.1.1943 Nr 22250/43, w którym nazwał on je komorami do gazowania (Vergasungskeller).

 

Z zeznań świadków, którzy jako więźniowie zatrudnieni byli przy obsłudze komór gazowych i krematoriów, oraz według zachowanych pisemnych relacji więźniów wynika, co następuje:

 

Ludzi, wybranych do gazowania wprost z transportów na rampie kolejowej, oraz więźniów, wyselekcjonowanych w obozie, pędzono na teren krematoriów pieszo, a niezdolnych do marszu zwożono tam autami. Pomiędzy rampą kolejową a komorami gazowymi ciągnął się nieprzerwany korowód ludzi, posuwających się ku komorom w miarę opróżniania ich z trupów. Środkiem drogi krążyły nieprzerwanie samochody ciężarowe, zwożące z rampy słabszych, starych, chorych i dzieci. W rowach przydrożnych leżeli SS-mani z gotowymi do strzału karabinami maszynowymi. Do zebranych na podwórzu wygłaszał SS-man przemówienie, w którym zapewniał ich, że idą do kąpieli i dezynfekcji, bo są brudni i zawszeni, a w takim stanie nie mogą być przyjęci do obozu. Gazowanie odbywało się pod osobistym nadzorem lekarza SS-Hauptsturmführera Mengele. Przybyłych na podwórze krematorium więźniów wpędzano do rozbieralni, nad którą wisiał napis „Wasch und Desinfektionsraum“ oraz taki sam napis w języku ludzi przeznaczonych do zagazowania. Z ujawnionych planów, ze znalezionych resztek urządzenia krematoryjnego oraz z zeznań świadków wynika, że w rozbieralni (Leichenkoller 2) znajdowały się ponumerowane wieszaki na ubrania. SS-mani polecali ofiarom stłoczonym w rozbieralni zapamiętać sobie numer, na którym każdy zawiesił swoje rzeczy, żeby po odbyciu dezynfekcji rzeczy te mogły być łatwo odnalezione. Rozebranych przepędzano korytarzem do właściwej komory gazowej (Leichenkeller 1), która była poprzednio nagrzana przy pomocy przenośnych koszy z koksem. Podgrzewanie stosowane dla stworzenia lepszych warunków parowania cyjanowodoru. Stłaczając ludzi przy pomocy bicia kijami i szczucia psami, umieszczano na przestrzeni 210 m² około 2000 ofiar. U pował komory zwisały dla lepszego dezorientowania ludzi imitacje tuszów, z których woda nigdy nie płynęła. Po zamknięciu gazoszczelnych drzwi wyciągano wentylatorem powietrze i przez specjalne cztery otwory, znajdujące się w powale komory, wrzucano do jej środka zawartość puszek cyklonu, wydzielającego cyjanowodór. Zawartość puszki wpadała do szybu, mającego kształt pustego filara podporowego, zbudowanego z czterech kątówek, powleczonych siatkami drucianymi o różnej gęstości oczek. Do nadziemnych komór gazowych przy krematoriach IV i V wrzucano zawartość puszek cyklonowych okienkami w ścianie bocznej. Cyklon potrzebny do zabijania ofiar zamkniętych w komorze, przywoził na miejsce lekarz SS autem oznaczonym znakami Czerwonego Krzyża. Otwierania puszki cyklonowej specjalnym kluczem i wsypywania zawartości a następnie zamykania otworu pokrywami uszczelnionymi filcem, dokonywał gestapowiec w masce gazowej.

 

Cyjanowodór (HCN) używany do trucia ludzi, zamkniętych w komorach, jest jedną z najgwałtowniejszych trucizn. Człowiek truje się nim przy oddychaniu powietrzem o zawartości około 0.12 mg cyjanowodoru na 1 litr powietrza. Niweczy on działanie fermentów, które umożliwiają oddawanie tkance tlenu przez czerwone ciałka krwi, i powoduje w ten sposób śmierć na skutek wewnętrznego uduszenia z objawami podrażnienia centrum oddechowego w połączeniu z uczuciem lęku, zawrotami głowy i wymiotami.

 

Przy odpowiednio silnym stężeniu cyjanowodoru w powietrzu śmierć następuje niemal momentalnie. SS-mani z obsługi krematoriów oświęcimskich nie zadawali sobie jednak trudu przeprowadzenia obliczeń celem ustalenia dla każdej komory gazowej odpowiedniej dawki, która przez szybką śmierć oszczędziłaby ofiarom męki straszliwego konania. Wsypywali po prostu do komór zawartość puszek cyklonowych i dla pewności trzymali swe ofiary w gazie około 25 minut. W czasie największego nasilenia gazowania w lecie 1944 skrócili ten okres do 10 minut, zmniejszając jednocześnie ze względów oszczędnościowych ilość cyklonu z 12 do 6 puszek. Z zeznań palaczy krematoryjnych wynika, że po zamknięciu drzwi komory gazowej, zaopatrzonych w okienko obserwacyjne, gazowani biegli w kierunku drzwi, wybijali szybkę okienka obserwacyjnego oraz uszkadzali przewody elektryczne i instalację wentylacyjną. Po otwarciu drzwi komory zagazowani znajdowali się w pozycji podobnej do siedzącej. Zwłoki były koloru różowawego, w niektórych miejscach bardziej zaróżowione, w innych pokryte zielonkawymi plamami. Niektóre miały pianę na ustach, innym krew ciekła z nosa. Wiele zwłok miało oczy otwarte, bardzo dużo było poszczepianych razem. Najwięcej stłoczonych ciał leżało w pobliżu drzwi. Mniej ofiar leżało w okolicach otworów, którymi wrzucano do komory cyklon. Z ułożenia ciał widać było, że ludzie uciekali od otworów i chcieli dostać się do drzwi.

 

Potwierdzeniem tych zeznań świadków, że w komorach oświęcimskich truto ludzi cyklonem, są następujące fakty: Fabryka chemiczna „Azot“ w Jaworznie dostarczyła zarządowi obozu w czasie od 3.8.1943 do 29.4.1944 łącznie 1155 kg tej gwałtownej trucizny (pismo z 11.5.1945). W specjalnie na ten cel przeznaczonym magazynie, położonym na terenie obozu macierzystego, oraz w łaźni oddziału kobiecego obozu w Brzezince znaleziono podczas śledztwa kilka nienaruszonych skrzyń cyklonu. We włosach, które ścinano kobietom po zagazowaniu, oraz w cynkowych zamknięciach otworów wentylacyjnych komory gazowej (Leichenkeller 1) krematorium II, a wreszcie w przedmiotach metalowych (zapinki i szpilki do włosów oraz część metalowej oprawy od okularów), znalezionych w worku z włosami, - ekspertyza chemiczna, dokonana przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, ustaliła obecność cyjanowodoru i stosunkowo znaczne ilości jego związków (orzeczenie z 15.12.1945).

 

XV. Palenie zwłok. Krematoria.

 

Wszystkie opisane dotąd sposoby indywidualnego i masowego mordowania dostarczały ogromnego kontyngentu zwłok, który trzeba było usunąć. Początkowo grzebano je w masowych grobach w lesie obok Brzezinki. Na wiosnę 1942 r. rozkład nagromadzonych trupów począł swymi wyziewami zatruwać powietrze, wobec czego rozkopano masowe groby i część zwłok spalono w krematorium, a pozostałą część w dołach, a papkę gnilną przepalano miotaczami ognia. Masowe morderstwa zmusiły władze obozowe do szukania masowego i radykalnego sposobu niszczenia tych zwłok. Już w roku 1940 uruchomiono w Oświęcimiu małe krematorium (Nr 1), przebudowane z dawnego austriackiego bunkra amunicyjnego. Posiadało ono początkowo dwa, a później trzy piece dwukomorowe. Do każdej komory wkładano na raz 3-5 zwłok. Ponieważ spalanie takiego ładunku trwało w tym krematorium około półtorej godziny, a piece czynne były około 14, a nawet i więcej godzin na dobę, przeto ilość spalonych ciał wynosiła około 300 dziennie.

 

Po rozpoczęciu w roku 1941 gazowania małe krematorium nie było w stanie pochłonąć zwłok wszystkich ofiar, wobec czego spalano trupy w 8 otwartych dołach, wykopanych w tym celu obok komór gazowych, zwanych bunkrami 1 i 2.

 

Palenie w dołach zwłok ofiar. Widoczne są zwłoki ofiar zagazowanych przed wrzuceniem ich do ognia. Zdjęcie zrobione potajemnie przez więźnia z załogi Sonderkommando Greka Davida w sierpniu 1944 r.

 

Po powiększeniu obozu o cały obszar Brzezinki wybudowano i na wiosnę 1943 roku oddano do użytku dalsze cztery krematoria, zbudowane parami według takich samych planów i symetrycznie usytuowane. Pierwsza para krematoriów (II i III) posiadała po 5 pieców trójkomorowych, opalanych dwoma paleniskami pół-generatorowymi. Krematoria IV i V, wybudowane w odległości około 750 m od dwóch poprzednich, posiadały piece bliźniacze o ośmiu komorach, opalanych dwoma paleniskami po każdej stronie. Łącznie posiadały więc te cztery nowe krematoria 46 komór, każda pojemności 3-5 zwłok. Spalanie jednego ładunku komory trwało w tych krematoriach około pół godziny, a ponieważ na odżużlowanie rusztów zużywano godzinę na dobę, przeto wszystkie cztery krematoria spalić mogły około 12000 zwłok na dobę, co daje w stosunku rocznym liczbę 4380000 zwłok.

 

Lecz nawet i taka wydajność tych krematoriów i intensywne eksploatowanie ich, na skutek którego pękł aż komin krematorium II (Aktenvermerk Nr 36132/45 z dnia 13.9.1943), nie wystarczały do spalenia kontyngentu zwłok, dostarczanego w pewnych okresach czasu przez zarząd obozu oświęcimskiego.

 

W okresie od maja do sierpnia 1944 roku przy masowych transportach Żydów węgierskich i powstańców francuskich, w pośpiechu spowodowanym rozwojem sytuacji na frontach wojennych, gazowano Węgrów i Francuzów w takich ilościach, że krematoria nie były w stanie spalić zwłok wszystkich. Dlatego też wykopano wówczas sześć olbrzymich dołów obok krematorium V oraz odkopano dawne doły obok leśnych gazowni i bez przerwy spalano w nich zwłoki. Przy pełnym ruchu wszystkich urządzeń osiągnięto w sierpniu 1944 liczbę 24000 spalonych zwłok dziennie! Za pracę tę przyznano obsłudze krematorium specjalną premię w postaci wódki. Obsługa ta liczyła początkowo 100 więźniów, z biegiem czasu zatrudniano tam ponad 1000 więźniów.

 

Akta wydziału budowy obozu roją się od obliczeń i zestawień zużycia koksu, prądu i innych materiałów potrzebnych dla krematoriów. Widać z tych aktów, że władze obozowe szukały ekonomicznego rozwiązania sposobu spalania zwłok.

 

Doświadczenia sierpniowe w 1944 roku przy spalaniu zwłok w dołach otwartych wykazały, że jest to sposób najtańszy, wobec czego wstrzymano ruch krematoriów i odtąd palono zwłoki już tylko w dołach, a projektowane szóste krematorium planowano oprzeć na zasadzie spalania zwłok w otwartych dołach.

 

W krematorium I ładowano zwłoki do komór przy użyciu specjalnie w tym celu skonstruowanego wózka. W krematoriach II i III podnoszono zwłoki na poziom pieców przy pomocy dźwigów elektrycznych na specjalnie skonstruowanej platformie. W krematoriach IV i V przeciągano je pod piece osękami.

 

Przed załadowaniem zwłok do pieców krematoryjnych wyjmowano zamordowanym ofiarom złote zęby, zdejmowano kolczyki i pierścionki, a kobietom obcinano włosy. Po ucieczce Niemców znaleziono w magazynach oświęcimskich jeszcze 7000 kg włosów kobiecych, resztkę włosów po setkach tysięcy ofiar, której Niemcy nie zdążyli wywieźć do Rzeszy. Znaleziono również 2904 meldunki kierownika krematorium, stwierdzające, że z 2904 zwłok wyrwano łącznie 16325 złotych i platynowych zębów. Przy pracach „dentystycznych“ w krematoriach zatrudniano w Oświęcimiu 40 więźniów dziennie; w pewnych okresach przetapiano w budynku krematoryjnym do 12 kg złota ze złotych zębów ofiar.

 

Meldunek "dentystyczny" z krematorium do kierownika oddziału politycznego o wyrwaniu 6 złotych zębów ze zwłok więźnia J. Dąbrowskiego.

 

Popiół ze spalonych zwłok zakopywano początkowo w dołach i zasypywano nim bagniska w pobliżu wioski Harmenze, a dopiero później, wobec zbliżania się frontu, topiono popioły w nurtach Wisły i Soły, dokąd wywieziono również popioły z dołów.

 

Drobną część starannie przesianego popiołu przechowywano w szopie i na żądanie rodziny zamordowanego więźnia, którą zawiadamiano o jego śmierci, przesyłano rodzinie urnę z popiołami [dotyczyło to wyłącznie niewielkiej stosunkowo liczebnie kategorii więźniów numerowanych i zarejestrowanych w obozie]. W treści zawiadomienia do rodziny znajduje się wzmianka, że zwłoki zmarłego więźnia spalone zostały na koszt państwa, a urna z prochami pochowana została w mauzoleum (Urneheim) przy krematorium oświęcimskim. Na prośbę rodziny przesyłano jej - po wpłaceniu odpowiedniej kwoty - urnę z prochami; było to oczywiście oszustwo, gdyż prochów ze spalonych zwłok indywidualnie nie przechowywano, a wobec jednoczesnego spalania kilku zwłok w tej samej komorze, przechowywać nawet nie było można. Poza tym w Oświęcimiu nie istniało żadne mauzoleum.

 

Na podstawie obliczeń biegłych śledczej komisji technicznej pod przewodnictwem prof. Dawidowskiego ustalono w śledztwie, że urządzenia w obozie oświęcimskim do niszczenia zwłok (krematoria i doły) spalić mogły ogółem w czasie, w którym były czynne, ponad pięć milionów ludzi.

 

Jak wiadomo, sowiecka komisja sądowo-lekarska, która przybyła do Oświęcimia bezpośrednio po ucieczce Niemców, stwierdziła, że liczba zamordowanych więźniów przekracza cztery miliony osób.

 

Włosy zamordowanych kobiet. Po ucieczce Niemców znaleziono w magazynach oświęcimskich jeszcze 7.000 kg włosów kobiecych - resztkę włosów milionów ofiar, które zginęły w obozie.

 

Z powyższymi obliczeniami są zgodne dane, uzyskane podczas śledztwa od miarodajnego świadka, urzędnika służby ruchu na stacji kolejowej w Oświęcimiu. Świadek ten (Fr. Stanek) zeznał, że w ciągu trzech lat, w samym okresie 1942-1944, przywieziono w transportach kolejowych do Oświęcimia 3850000 więźniów.

 

Jeśli weźmiemy pod uwagę pozostałe lata istnienia obozu oraz bardzo liczne transporty samochodowe, to okazać się może wysoce prawdopodobne, iż ilość ofiar obozu oświęcimskiego wynosiła istotnie koło pięciu milionów.

 

XVI. Zatarcie śladów zbrodni.

 

Niemcy starali się oczywiście zniszczyć w miarę możności dowody dokonanych zbrodni. W tym celu zacierali starannie wszelkie ślady, mogące w przyszłości ujawnić popełnione przez nich zbrodnie. Krematoria były najdoskonalszym aparatem do zacierania śladów morderstw. Do tego samego celu zmierzało: topienie popiołów ludzkich w rzekach, a następnie zburzenie krematoriów, likwidacja więźniów z Sonderkommando, zabijanie ludzi, na których dokonywano zabiegów eksperymentalnych, i niszczenie ich zwłok, zabijanie więźniów, którzy współpracowali z Niemcami przy dokonywaniu eksperymentów, pisanie fałszywych historii chorób dla zamordowanych więźniów, niszczenie dokumentów obozowych itp.

 

Już w maju 1944 roku przerobiono stare krematorium w Oświęcimiu na schron przeciwlotniczy. Krematorium IV spłonęło w dniu 7.10.1944 r. podczas pożaru, powstałego w czasie obrony członków Sonderkommanda przed ich zagazowaniem. Urządzenia techniczne krematoriów II i III rozebrano w listopadzie 1944 r. i część ich wysłano do obozu w Gross Rosen, a budynki wysadzono w powietrze. Krematorium V spalono i mury wysadzono w powietrze w nocy 20.1.1945 r. Część załogi Sonderkommando Niemcy zagazowali w hali dezynfekcyjnej (Entwesungskammer) w obozie macierzystym. Pamiętano nawet o rozebraniu ściany śmierci na podwórzu bloku 11 i wywiezieniu sprzed niej piasku przesiąkniętego krwią. Blok 25 w obozie żeńskim (blok śmierci) przerobiono na blok leczniczy, przy czym zmieniono jego numerację i oznaczono go numerem 2a. W końcu sierpnia 1944 r. dokonano likwidacji książek ewidencyjnych, w których notowano śmierć więźniów. Likwidację przeprowadzili specjalni delegaci z Berlina, którzy zabrali wszystkie księgi zgonu, załadowali je na dwa auta i wywieźli je z Oświęcimia. Pozostawioną zarządowi książkę główną, w której figurowało bardzo wiele danych, dotyczących Sonderbeliandlung (SB), przepisano i znak SB zastąpiono innym szyfrem. Aparaturę rentgenowską Schumanna wywieziono w grudniu 1944 r. Więźnia Slezaka, który aparaturę tę obsługiwał i był świadkiem dokonywanych przy jej pomocy eksperymentów, wysłano do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, gdzie został stracony. Taki sam los spotkał pięciu więźniów, którzy pracowali jako funkcyjni w krematoriach.

 

18 stycznia 1945 r. władze obozowe ewakuowały w pośpiechu z Oświęcimia około 58000 więźniów, pozostawiając w obozie 5000-6000 ciężko chorych więźniów (spośród tych 58000 ewakuowanych więźniów zastrzelono po drodze wiele osób, niezdolnych do marszu).

 

W jednym z pobocznych obozów (Fürstengrube) spalono w barakach wszystkich chorych więźniów.

 

22 stycznia 1945 r. Oświęcim został zajęty przez armię sowiecką.

 

W świetle przeprowadzonego śledztwa okazuje się więc, że obóz w Oświęcimiu był nie tylko obozem koncentracyjnym, ale że był on przede wszystkim obozem zagłady, że w swoim założeniu pomyślany został przez władze hitlerowskie jako miejsce straceń milionów ludzi, którym w myśl ideologii hitlerowskiej odebrano prawo do życia jako przedstawicielom „ras i narodowości niższych“, „mniej wartościowych“, stojących na przeszkodzie ekspansji „Herrenyolku“.

 

ŹRÓDŁO: Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce; Poznań 1946 r.; str. 116 - 130


Copyright © 2010 Świętokrzyskie Sztetl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja: InicjatywaLokalna.pl & Maximum Interactive
Wizyt:

… dla rozwoju Województwa Świętokrzyskiego…